Podobnie do wielu osób wcześniej i później, zapełniałam ów zeszyt tym, co mnie złapało i nie puszczało, wierszami, cytatami z książek, kawałkami piosenek... W sumie zapełniam nadal, ale odkąd mamy swoje małe komputerki i sieć internetową, takie zeszytowanie wygląda inaczej, stało się nieco... Hm, czynnością jakby dodatkową. Nadprogramową.
A linijki z Barańczaka, właściwie linijka, czyli "Córki: dwie złe, jedna lepsza...". Finał? Kto zna, ten się uśmiecha. A zna pewnie mrowie a mrowie osób.
Zakochana w tych "streszczeniach" Szekspira byłam i jestem.
Czyli Stanisław Barańczak:
Król Lear
Król - ojciec: lebiega.
Błazen: go ostrzega.
Córki: dwie złe, jedna lepsza.
Finał: wszystko się rozpieprza.
Skoro już słowem wstępu podzieliłam się z Wami wersami, których z głowy wyrzucić dzisiaj nie mogłam, przechodzimy dalej. Uznajmy, że cytat okazyjnie, skoro dzisiaj (już dzisiaj, Liritio nadal nie umie wcześnie chodzić spać) pierwszy dzień roku szkolnego, tak?
Barańczaka (jak sam napisał) "podstawowe utwory W. Szekspira, przystępnym sposobem streszczone i dla celów mnemotechnicznych w formę wierszową przyodziane" miło wśród młodzieży szkolnej rozprzestrzeniać. Nawet jak Szekspira czytać nie zaczną, przynajmniej się uśmiechną?
Mój (chyba, aktualnie, to zmienne...) ulubiony:
Romeo i Julia
Rody Werony: wraży raban.
Młodzi: hormony, starzy: szlaban.
Mnich: lekarstwem zielarstwo.
Finał: trup grubą warstwą.
Ryszard III
Garbus: knuje.
Wokół szuje.
Ząb za ząb. Królestwo za konia.
Finał: zbiorowa agonia.
Zastanawiam się, dlaczego akurat córki Leara mi brzęczą, skoro "Króla Leara" czytałam raz w życiu, dzisiaj już nie wiem, nie pamiętam, nie znam.
A Liritio ulubionym Szekspira dramatem jest... Hm, właściwie to żaden, chyba że "Otello". Oryginalna nie jestem.
I na marginesie, mam wrażenie, jako że zeszyt zapisany wyciągnęłam i przeglądałam chwilę lub dwie... Czyli mam wrażenie, że niedługo Leśmianem Lirito będzie się blogowo cieszyła. Leśmianem wiele kartek zapisałam.