piątek, 16 października 2009

"Kobieta z wagą", czyli Vermeer ukochany.


Vermeer jest jednym z tych malarzy, których znałam od dziecka, od kiedy jeszcze w podstawówce kazali mi napisać o jakimś malarzu wypracowanko. Mimo to nie powiedziałabym, że jest moim ulubionym.

Ale ten obraz, "Kobieta z wagą" niewątpliwie jest moim ukochaniem. Jest przepiękny, aż nie umiem napisać dlaczego tak oszalałam już wieku mocno nieletnim na widok tego cuda. Vermeer uchwycił moment, który jest trochę intymny, spokojny i według niektórych coś tam symbolizuje - ale do mnie niezwykle rzadko trafia symbolika obrazów, ja odbieram emocje, nastroje, nie symbole - chociaż scena umieszczona jest w siedemnastowiecznej Holandii, jest w niej coś ponadczasowego. Jakaś pewność i spokój, który przetrwa wieki. Oczywiście musi to być kwestia nie tylko genialnej techniki i kolorystyki, ale również nastroju. A nastrój każdy odczyta taki, jaki mu wyjdzie. Tak czy inaczej obraz jest niesamowity i gdybym mogła, zabrałabym go z bodajże Waszyngtonu, żeby mieć ten skarb na własnej ścianie. A na palcach jednej ręki mogę policzyć obrazy, które chciałabym posiadać i uwielbiać w domowym zaciszu. "Kobieta z wagą" jest na szczycie tej listy.

7 komentarze:

ktrya pisze...

Sądząc po jej brzuchu, to albo portet jego żony, albo żony klienta. Jestem ciekawa :) A czytałaś i/lub oglądałaś "Dziewczynę z perłą"? Myślę, że Ci się spodoba, a na obraz jeszcze inaczej spojrzysz.

liritio pisze...

Podobno właśnie niekoniecznie ta kobieta musi być w ciąży, tylko ubrana jest modnie :) Nie wiem, jak niby miał wyglądać taki strój, który prawie że imitował ciążę. A "Dziewczynę z perłą" kiedyś czytałam, ale słabo pamiętam, a filmu jakoś nigdy nie miałam okazji zobaczyć, ale kto wie, może niedługo się skuszę :)

Elżbieta pisze...

Dzień dobry!
Jeśli "Vermeer ukochany" - to zobacz tę "Dziewczynę z perłą"! No i na pewno czytałaś fascynującą opowieść "To ja byłem Vermeerem" Franka Wynne'a. Muszę powiedzieć, że po przeczytaniu Twojego wpisu siegnęłam po tę książkę ponownie, żeby sprawdzić, czy na podstawie "Kobiety z wagą" Han nie namalował jakiegoś "Vermeera". Otóż w Filadelfii jest obraz "Kobieta ważąca perły", "nieuważana już za dzieło Vermeera" - jak można przeczytać w Aneksie w książce Wynne'a. Próbuję znaleźć reprodukcję - na razie bezskutecznie. Może Ty znalazłaś?

liritio pisze...

Elżbieta: dzień dobry :) przyznam się bez bicia, że tej książki nie czytałam, ale chętnie to jak najszybciej nadrobię. Poczytałam jednak trochę o tym fałszerzu i chyba jednak "Kobieta z wagą", której drugim tytułem jest "Ważąca perły" nie była przez niego namalowane. Nie wiem więc, co obraz z Filadelfii może mieć wspólnego z tym Vermeerem, mam nadzieję, że niewiele :) Za to obraz "Kobieta czytająca list", pędzla właśnie Hana van Meegerena jest faktycznie uderzająco do Vermeera podobny. Dziękuję Ci bardzo za zwrócenie uwagi na van Meegerena, na pewno z czasem zagłębię temat jego fałszerstw w stylu Vermeera.
I widzę, że seans "Dziewczyny z perłą" mnie czeka.

Elżbieta pisze...

:-)
W książce w Aneksie jest spis obrazów Vermeera, rozrzuconych po muzeach świata: bezspornych (wśród tych - "Kobieta z wagą" w Waszyngtonie), z jedną gwiazdką - oryginalność podważona przez jednego specjalistę, z dwiema gwiazdkami - właśnie m.in. "Kobieta ważąca perły" - "nieuważana już za dzieło Vermeera", i z trzema gwiazdkami: falsyfikat. Może gdzieś się znajdzie reprodukcja, porównamy :-)

liritio pisze...

Hmmm, to może jej poszukam, ale to jest dziwne, bo w większości źródeł podaje się po prostu dwie nazwy jednego obrazu, właśnie "Kobiety z wagą", ale zastanawiające jest w takim razie, jak wygląda ten obraz nie Vermeera, skoro kiedy wpisuje się "Kobieta ważąca perły", wszędzie wyskakuje ten obraz Vermeera. No i zagwozdkę mam teraz.

Elżbieta pisze...

"Szukajcie, a znajdziecie!" - to szukajmy! :-)

Prześlij komentarz