
Teraz już wszyscy mamy prawo do fantazji, ukochany bohater nie wystarcza, żeby był kolorowo ubrany. A kapitan Exner trochę na tym polega. Jest oczywiście na swój sposób idealny, bo i elegancko ubrany, i przystojny, i doktor (historii sztuki bodajże), i sypie dowcipem, i alfa i omega. Ale poza ową idealnością, która jest dość zabawna obecnie, gdy już przyzwyczajono nas do detektywów z problemami, najlepiej brzydkich detektywów z problemami, Exner jest rzeczywiście dowcipny i kojarzy mi się z niezwykłą indywidualnością. Jedną z takich osób, która pojawia się trochę znikąd i odchodzi w siną dal, a w międzyczasie z niemałym wdziękiem rozwiązuje zbrodnie.
Właśnie, morderstwa w Czechosłowacji… Intryga polityczna to raczej nie jest, prędzej interesujące elementy socjologiczne można być w książkach Erbena odnaleźć. Ale także nie jest to prosta historyjka z przystojnym policjantem w roli głównej, raczej czeska wersja „Morderstw w Midsomer”. Tyle, że Exner pomiata swoimi podwładnymi w dużo zabawniejszy sposób, niż inspektor Barnaby. Wręcz z polotem pomiata (cóż za składnia!).
Vaclav Erben i jego sztandarowy główny bohater umilali mi kilka wieczorów. Najpierw „Tajemnicą złotego księcia”, a potem „Śmiercią utalentowanego szewca”. Chociaż może „Tajemnica złotego księcia” przedstawia bardziej skomplikowaną intrygę, z bardziej złożonym rozwiązaniem, „Śmierć utalentowanego szewca” również wciąga, szczególnie, że w tle Erben opisał czeską prowincję.
Nie widziałam, nie słyszałam i nic nie wiem o jakichkolwiek innych jego książkach przetłumaczonych na język polski. Dla tych szczęśliwców, którzy dadzą radę po czesku, mam dobrą wiadomość, że książek z kapitanem Exnerem jest czternaście. Cała reszta, ze mną na czele, może jedynie ronić krokodyle łzy nad czeskim samouczkiem.
0 komentarze:
Prześlij komentarz