czwartek, 9 czerwca 2011

Już prawie wracam, już prawie się bójcie.

Się porobiło. Tak, jak czasem bywa, kiedy w zawrotnym tempie mijają dni, a potem delikwent budzi się pewnego dnia i dostaje po twarzy nagłym olśnieniem, że po drodze wszystko dało radę wywrócić się bezczelnie do góry nogami. Wtedy pozostaje tylko stwierdzić "ale jak to...?".
W przypadku delikwentki Liritio komentarze były znacznie dosadniejsze, jednak nie przytoczę ich na forum publicznym, nie wypada.
Ale już wracam, znaczy zbieram się do wracania, już prawie mam czas i już prawie mam ochotę ruszyć palcem. Obstawiam, że w przyszłym tygodniu nastąpi zalew najnowszych wrażeń z książek, filmów i wszystkiego, co tylko...

A tymczasem oddalę się kontynuować dosadniejsze komentowanie poza siecią.
Tylko jeszcze korzystając z wpisu dotyczącego prywaty, dzisiaj Eva Cassidy, piękny głos w moim ulubionym coverze jej wykonania. Na oryginał mam alergię.

Time After Time, Eva Cassidy.

4 komentarze:

tamaryszek pisze...

Strach się bać. Przeczytałam trzy razy i nie mogę przeniknąć, co Ci się powywracało. Dlaczego dosadnie komentujesz i zbierasz się do wracania jak po kraksie? Podczas gdy tak naprawdę podskakujesz i rękawy same Ci się podwijają. Bo przecież za moment będzie wysyp, energia kumuluje się jak przed odstrzałem.
Wracaj! A hoj! Odmachuję z dziobu mojej łódeczki, omijając wysepki ewentualnych zderzeń.
Mała drzemka i rozruch. Raz, dwa!

orchisss pisze...

Eva Cassidy przepięknie gra na emocjach. Tylko gitara i jej głos. A "Time after time" pięknie scoverovała Casandra Wilsson. Zupełnie inaczej zinterpretowana piosenka. Polecam gorąco tu:
http://www.youtube.com/watch?v=LU3CNEDU-Q0&feature=fvst
Pozdrawiam gorąco i czekam na powrót!

tamaryszek pisze...

I co? Tydzień mija. Co to za strachy na Lachy? Ja chcę się bać! Wylewu spontanicznych marudzeń, bezlitosnych osądów, zakochań jakichś (w słowach, w piosenkach).
Ej, Liritio, zbieraj się!
Trzymam kciuki i życzę sążnistych docinków wycelowanych w wiadomą (czyli niewiadomą) sprawę.
;)

liritio pisze...

Orchiss, Cassandry Wilson wolę inne piosenki, ale nie da się ukryć, ta też wyszła jej nieźle ;)

Tamaryszku, już zaraz, za chwileczkę, już może jutro...? Ach, jeszcze będziecie prosili o litość, o przerwę od moich tanich wynurzeń :) I zakochania będą (chociaż aktualnie jestem po uszy zakochana w młodszym ode mnie gwiazdorze drugiego sezonu "Glee"... i nie jestem pewna, czy powinnam się tym dzielić ze światem :)
i bezlitosne docinki też będą, no bo jak mogłoby być inaczej :)

Prześlij komentarz