wtorek, 4 maja 2010

"Póki rekin śpi", Milena Agus.

Przeczytałam bezboleśnie, chociaż najlżej nie było. A potem usiadłam, jak mędrzec na kamieniu, tak ja na krzesełku i dotarło do mnie, że nie mam pojęcia, o czym też miała być ta książka.

Rodzina Sevilla Mendoza do szczęśliwych nie należy, a jej historia opisana przez osiemnastoletnią panienkę jest ponura, długa (a książka jest właściwie skromną w objętości książeczką) i jakoś nie niesie radosnego przesłania, chociaż zakończenie sprawia wrażenie, jakby taki był zamiar.

Dla mnie problemem przy czytaniu była pewna niezgodność narratorki. Z jednej strony, osoba prowadząca opowieść z pozycji obserwatorki, z drugiej mająca przecież czynny udział w swoim własnym życiu. I tutaj następuje mały zonk, bo narratorka właśnie tego czynnego udziału nie ma, chociaż podejmuje jakieś działania i ciężko określić ją jako bezwolną. Zresztą nie tylko ona, z dużą częścią bohaterów książki miałam ten problem. Właściwie "Póki rekin śpi" przypominała mi trochę grecką tragedię, tylko chóru brakowało w tle - czego by członkowie rodziny Sevilla Mendoza nie robili ich los wydawał się jakoś ponuro przypieczętowany.

Plejada charakterów, znerwicowana matka, zahukany syn, autodestrukcyjna córeczka i ojciec z głową w Ameryce Południowej nie wystawia światu optymistycznej etykietki. I babcia, którą najmniej z całej książki zapamiętałam, i ciotka, którą cięgle opuszczają mężczyźni. Ale te postaci służą Milenie Agus do napisania kilku mądrych zdań o Bogu, o miłości, o życiowym powołaniu.

W ogóle jej styl jest wart uwagi, więcej, szkoda byłoby go przeoczyć. O ile się nie mylę (a nie mylę się, sprawdziłam, ale takie zagajenie zdania już zostawię) wyszła w Polsce kolejna książka Mileny Agus, "Ból kamieni". Na pewno ją przeczytam, żeby powtórzyć krótką przygodę z tym stylem. Prostym, zwięzłym, który w sposób łagodny przekazuje trudne prawdy.

Tylko niestety, nawet po napisaniu tej recenzji, a opisywanie wrażeń zawsze pomaga ułożyć sobie te wrażenia w głowie, nadal nie widzę myśli przewodniej. Zgryzoty życia dla opornych? Nie wiem, jaka była główna nić, którą ciągnęła Milena Agus w "Póki rekin śpi", a im dłużej o tym myślę, tym ciężej mi sprecyzować, o czym tak właściwie jest ta książka. Także się bardzo ładnie w niej zapętliłam.

1 komentarze:

Joanna_Czytelnik pisze...

A może ta książka jest po prostu o niczym, bo takie też drukują? :-)

Publikowanie komentarza