środa, 30 czerwca 2010

Wpis inny, o nocach głównie.

Miałam napisać o tym, jak bardzo podobała mi się nowa "Drużyna A".
Ale zmieniłam zdanie.

Noc jest taka wspaniała, jedną z tych rzeczy, które najbardziej doceniam w pięknie świata, są właśnie letnie, miejskie noce. Powietrze, wreszcie chłodne po dusznym dniu. I wiatr. I delikatne szumy w tle, jacyś ludzie, jakieś samochody, ale wszystko kilka pięter niżej. I niebo, które jest granatowe, mimo, że czarne.

Lubię chodzić nocą na spacery. Lubię wracać nocą do domu, lubię nocą wychodzić na zewnątrz, chociażby zapalić przed klubem czy przed teatrem. Lubię siedzieć nocą na balkonie. Lubię spać przy otwartym oknie. Lubię noce, a że zdecydowanie nigdy nie chodzę wcześnie spać, noce lubią też mnie.

Znacie pana o imieniu Leon Spilliaert? Nie przepadam za symbolizmem, ale w jego obrazach jest coś takiego, co kojarzy mi się właśnie z nocą. Może Spilliaert po prostu również wolał noce?


Leon Spilliaert, "Night", 1908r.


Leon Spilliaert "Moonlight and Lights", 1909r.

A poza tym, do cieszenia się nocą można mieć też dobry podkład muzyczny. Najlepiej Melody Gardot, której głos jest dźwiękiem naprawdę odpowiadającym nocom.

Melody Gardot, Your Heart Is As Black As Night


Płyta "My One and Only Thrill" jest jedną z tych, których słucham często i słuchać nigdy nie przestanę.

2 komentarze:

tamaryszek pisze...

Pod takim postem komentarz trzeba napisać nocą;)
Melodyjna Melody i bardzo dziwnie rozświetlone noce Spillaerta. Piękne. Ale co to za światło dziwne? Rozrzedza mrok, ale go wcale nie przegania. Może i dobrze.

Melody Gardot - po prostu: arcydzielna!
Dobranoc
ren

Simon pisze...

Piękny wpis! No i Melody absolutnie klimatyczna! Urzekła mnie ciepła barwa jej głosu!

Prześlij komentarz