wtorek, 7 grudnia 2010

"Run, Baby, Run"

Nie lubię, jak mnie tu zbyt długo nie ma - przypomina mi to za bardzo o fakcie, że o blogu można zbyt prędko zapomnieć i zaniedbać, w natłoku codzienności i niecodzienności.

A że znowu noc i ja znowu oddaję się zajęciom błahym, acz przyjemnym, nie mam natchnienia do pisania o książce czy filmie. Zostaniemy więc przy muzyce.
Poza tym i tak ostatnio nic nie oglądam, poza losowymi odcinkami "Friendsów" - najlepsi, jak zawsze. I śmieję się po latach tak samo, jak za pierwszym razem.
I nic poza książką Joanny Bator nie czytam, a "Piaskową górę" pochłaniam powoli i marszczą mi się od tego zwoje w główce, tyle przemyśleń naraz, tyle sprzecznych odczuć. Zapętlam się przerzucając strony. I dobrze, ale o "Piaskowej górze" potem.

To teraz krótka podróż down memory lane. Rok 2001 i pierwsza rozgrzewka w Wymarzonym Miejscu Hipotetycznej Pracy (w skrócie: WMHP). Z hipotetycznej pracy wyszło sporo ale na krótko - los złośliwy, daje i odbiera, jednak wcale nie o tym miało być. Ważne, że wtedy po raz pierwszy usłyszałam piosenkę "tej kobiety, która tylko wanna have some fun". Dwa dni później trzymałam w łapkach "Tuesday Night Music Club" i byłam szczęśliwa.

I teraz kroiłam pomidora - a lubię kroić - podśpiewując so run baby run baby run baby run... baby loves to run, i pomyślałam, że dzisiaj również jestem szczęśliwa, z tym małym pomidorem w łapce i Sheryl Crow w tle. A stąd już prosta droga do ataku wylewności w sieci, czasem je mam, czasem się powstrzymuję. A dzisiaj nie, ha ha.
Wracam do moich pomidorów.

"Run, Baby, Run", Sheryl Crow.

5 komentarze:

the_book pisze...

Sheryl Crow wymiata :)

Inez pisze...

"Friendsi" też wymiatają:)

Pozdrawiam postmikołajkowo!

Logos Amicus pisze...

"tej kobiety, która tylko wanna have some fun" - nie znoszę (tzn. tego kawałka... bo z kobietami to bywa różnie ;) )

A "Run, Baby, Run" - świetne, świetne! Ach ten bluesowy zaśpiew!
Jak to mało człowiekowi do szczęścia brakuje :)

Logos Amicus pisze...

Czyżbyś rzeczywiście gdzieś uciekła?

liritio pisze...

Inez, The Book, Friendsi faktycznie wymiatają :) jak również Sheryl Crow, chociaż w wielu jej piosenkach albo za dużo popwych brzmień, albo za bardzo w stronę country odbija, ale poza tym wymiata ;)

Logosie, ja nawet lubię "All I wanna do", chociaż nie nazwałbym go muzyką mojego życia :)
Ale "Run, Baby, Run" jest niesamowite, i podstępnie wpada w ucho.

Także nigdzie nie uciekłam - chociaż ostatnimi czasy nawet bym chciała - tylko pracowo-studiowy kocioł mnie pochłonął i dopiero doszłam do siebie :)

Prześlij komentarz