poniedziałek, 29 listopada 2010

Jakże by inaczej.

Tylko ze Stingiem mogłam rozpocząć zimę.
To, co dzieje się za oknem jest śliczne, ale tylko odgrodzone szybą. Wlazłam w ten śnieg, zimno, sypie w oczy, ślizgam się i nadal sypie w oczy... A nawet grudnia jeszcze nie ma.

Et voila, przyszła zima, a z nią czas na powrót do "If on a Winter's Night" Stinga i ostatniej piosenki, "You Only Cross My Mind in Winter". Tej, która najbardziej we mnie wrosła.


I jak ja dawno nie lepiłam bałwana...

6 komentarze:

marpil pisze...

Ja też zimę zaczęłam z ta płytką. Z tym, ze ja męczę w kółko "Soul cake"...

tamaryszek pisze...

Stingowanie jest ok.
A ja czekam na wrażenia z "Piaskowej Góry".
Mam nadzieję, że coś tam sobie pomarudzisz, ale kciuk będzie uniesiony w górę.
Tymczasem!
ren

liritio pisze...

Tamaryszku, mam nadzieję, że nie marudzę za dużo i bez okazji, bycie marudnymi czyni ludzi brzydszymi :)
Kciuk na razie w górze, ale rąsia lata w kółko, taka jestem zdziwiona nad tą "Piaskową Górą", taka jakaś niepozbierana, naraz odrzucona i zaczarowana. Ale dojdę do jakiegoś wniosku, zapewne przy ostatnich stronach.

Logos Amicus pisze...

Tak sobie pomyślałem, że tę piosnkę - śnieżną ale i melancholijnie ciepłą - całkiem podobnie zaśpiewałby Stasiu Sojka ;)

Pozdrowienia z tropików... wcale nie takich smutnych :)

liritio pisze...

Logosie, jak to z tropików? Bo nie podejrzewam Chicago o tak fantastyczne warunki atmosferyczne... Przyznaj się, dokąd też Cię wywiało? I jak faktycznie w tropiki, to patrzę za okno na śnieg (właściwie to pluchę i odwilż), i zazdroszczę.

Logos Amicus pisze...

Ściślej z subtropików, ale ten smutek bardziej mi pasował do tropików, stąd to przejęzyczenie :)

Wywiało mnie południowe wyspy (Karaiby), ale już mnie przywiało z powrotem do Chicago (cztery samoloty, sześć lotnisk i... to wszystko w jeden dzień :) )
Możesz pomysleć, że to wszystko sobie zmyślam, ale to prawda najprawdziwsza :)

I bynajmniej nie piszę tego, abyś mi zazdrościła...
(No przecież nie podejrzewasz mnie o taką małostkowość ;))
Piszę z czystej sympatii... (
I to też prawda :))

Może jednak lepiej się poczujesz jak napiszę, że w Chicago zima na całego, śnieżyce, zawieje i zamiecie - przywędrowało to do nas z Arktyki.

Pozdrawiam ciepło

Prześlij komentarz