poniedziałek, 15 listopada 2010

"Where is the joy for the pirate's bride?"

Witam Was w ten piękny, słoneczny (w Warszawie) poniedziałek. Mnie dzień upływa na piciu kolejnych kaw, jako że odsypianie pracy się nie udało - nigdy się nie udaje - przy wtłaczaniu w siebie skrawków jakiejś wiedzy, której i tak nie wykorzystam po studiach. Jest pięknie, ale tylko za oknem. Od tego piękna dzieli mnie szybka (w razie potrzeby zbić...?).

Także dzisiejsze zniechęcenie dostanie podkład ze wspaniałego pana, Stinga oczywiście. Dzisiaj właśnie on jest najwspanialszy - jutro już ktoś inny. A pojutrze znowu Sting. I tak na okrągło.

The Pirate's Bride, Sting.


A w międzyczasie staram się sklecić mądre zdanie na temat "Pożegnania z Afryką", ale opornie idzie. Może poprzestanę na napisaniu tylko zdania, odpuszczę sobie mądre?

6 komentarze:

Logos Amicus pisze...

A ja też całkiem spokojnie wypiłem swoją drugą kawę... a mój spokój stał się jeszcze większy, kiedy posłuchałem Twojego Stinga.
I też mi trochę świeci słońce (w Chicago) za oknem.
No to słucham tego Stinga i mi się przypomina choćby mój (jego) najbardziej ulubiony album, czyli "Nothing like the Sun", no a z tego albumu - spośród wielu moich ulubionych tamże kawałków Stinga - właśnie ten:

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=lB6a-iD6ZOY]

:)

Logos Amicus pisze...

Chodzi o czywiście o "Fragile":

http://www.youtube.com/watch?v=lB6a-iD6ZOY

liritio pisze...

Słońce to naprawdę dobrze pomyślane zjawisko, szczególnie, że dostępne dla każdego :)
Sting - nie taki znowu "mój" :) - i jego spokojne, melodyjne piosenki to naprawdę dobre lekarstwo na większość zawirowanych dni, uspokaja.
A "Fragile" jest piękne, także jeden z moich ulubionych... Chociaż akurat w przypadku Stinga, tych "ulubionych" trochę by się wymieniło.
Wypiłam dzisiaj pięć kaw, o dwie za dużo, teraz jestem na małym haju, ale co tam. A że u Ciebie jest chyba koło... 16.30? To życzę miłego wieczoru :)

Logos Amicus pisze...

Dziękuję za życzenia.
Spełniły się. Wierczorem widziałem "Zero" - bardzo dobry (moim zdaniem) polski film :)

Logos Amicus pisze...

"wierczorem" - takiego słowa to chyba jednak nie ma.
A właściwie to... dlaczego nie ma skoro mogłoby być? ;)

liritio pisze...

Nie ma słowa "wierczorem"? A to szkoda, bo zrozumiałam, co napisałeś, nawet ze słowem, którego nie ma :) Jesteś pewien, że w tej piosence nie śpiewali "wierczorem, przed twym domem, wystawię ekran..." tararara, coś tam dalej było.
O "Zero" napiszesz? Ciekawa jestem, chociaż nie znam w ogóle tego filmu, kojarzę jedynie całkiem dobry jak na polskie możliwości plakat. A z polskich filmów, ostatnio się zastanawiałam nad obejrzeniem takiego czegoś pt. "Senność" i nie wiem... Zwiastun niby dobrze się zapowiada, ale mam złe przeczucia. I się rozpisałam.

Prześlij komentarz