wtorek, 1 marca 2011

Mewy krzyczą.

W nocy darły się mewy. Ale jak wytrwale :) Rano kontynuowały.
Musiałam wyjść z domu o porze tak wczesnej, że nadal nie wierzę, że to się stało naprawdę. Kocham rozkłady lotów. A wrzaski mew mi towarzyszyły.
Czy mewy w krzyczącym stadzie mogą być uznane za zwiastun wiosny? Proszę?

I słońce jest nadal piękne, a że nastrój mam muzykalny, Sunny Day in Hell, Argyle Johansen, adekwatnie do dnia.



Czasem żałuję, że na gitarze umiem zagrać jedynie trzy akordy na krzyż.

I nabieram niezdrowej ochoty do zobaczenia w takim cudownie głośnym kinie "Drive Angry 3D" - czy to objaw choroby umysłowej? Ale zwiastun powalił mnie na łopatki inwencją twórców: uciekinier z piekła, wysłannik Diabła, jakiś dziwny kult, a do tego szybkie samochody, blond laska i tleniony Nicholas Cage, będzie ogień, już to czuję.
No dobra, przyznam się, po prostu uwielbiam Williama Fichtnera.

4 komentarze:

holllka pisze...

Księgowy w wykonaniu Fichtnera jest po prostu genialny i obłędny. Więc jeśli naprawdę lubisz tego aktora - możesz bez obaw wybrać się na Drive Angry.

Sam film jest może troszkę głupkowaty, ale jeśli podejdzie się do jego oglądania nie na serio i z przymrużeniem oka, to można się dość dobrze bawić.
pozdrawiam,
Hołka

liritio pisze...

Holllka, już naprawdę mam ochotę na to iść, zobaczyłam zwiastun jeszcze dwa razy i czuję, że moje egzystencja straci, jeśli nie zobaczę "Drive Angry" :)
A Fichtnera naprawdę lubię. I w sobotę idę do kina :) chyba, że nie wyjdzie...

eMadeyska pisze...

:) "idę do kina, chyba że nie wyjdzie" - urocze :) naprawdę.
a film - czyżby - w konwencji "dzikości serca"? i cage, i demoniczne klimaty, trzeba zobaczyć.

liritio pisze...

eMedeyska, może i urocze, ale naprawdę nie wyszło :)
W konwencję "dzikości serca" szczerze wątpię, bardziej skłaniałabym się ku konwencji "wielka, ale zabawna głupota z piekłem w tle" :)
może za tydzień się uda...

Prześlij komentarz