sobota, 3 września 2011

W sobotnie popołudnie chcę wejść na dach.

Lubię poniektóre covery znanych (czasem mniej) i kochanych (czasem mniej) piosenek.
Mistrzami są The Baseballs.
Albo ta pani. Niektóre piosenki Room Eleven bardzo wpadają w ucho (ale tylko niektóre), jednak najlepiej udał im się ów zdecydowanie cudowny cover zdecydowanie irytującej w oryginale piosenki.

Ale na dzisiejsze popołudnie jest "Use Somebody" Laury Jensen.



A ja? Kaszlę, trochę żyję, ale w sumie dzisiaj trochę nie. Od rana panowie za oknem ustawiają rusztowanie... Chociaż miło jest wyjść na balkon zapalić, snuć małe plany nocnej drogi po rusztowaniu na dach, uprzejmie wykręcać się z proponowania herbatki. Tylko za jakie grzechy w sobotę o ósmej rano?

Piszę niejako na kolanie zaczątki wrażeń na temat książek, które ostatnio przeczytałam.
Jedna była rozkoszna i pełna uśmiechu, chociaż ktoś mógłby powiedzieć, że niewesoła.
Druga zdradziecko wciągająca, chociaż wtórna. Może miejscami przegadana, a w międzyczasie chciało się krzyknąć "o święta naiwności!"...
Jak się z tych zaczątków co wykluje, będzie radość.

0 komentarze:

Publikowanie komentarza