Początkowo miałam zamiar napisać długo (oczywiście wnikliwie i z natchnieniem), tak, żeby każdego przekonać, każdego nakłonić. Ale jednak nie ma to sensu, złożoność samego Oza, jak i jego książki zdecydowanie przerasta moje możliwości wnikania. Powiedzieć o ogromie, który spada na nas z "Opowieści o miłości i mroku" to rozprawa na kilka godzin, wspomnienia Oza są... Niesamowite, z braku lepszego słowa.Liczne światy wyrastają na tych kilkuset stronach, części z nich już nie ma, części dopiero nie będzie.
Izrael to jedno, historia drugie, Amos Oz i jego rodzina to zupełnie inne, trzecie. Zaimponowała mi szczegółowość. Również wytrwałość w zbieraniu informacji o minionych pokoleniach. I opowieści, opowieści... Z ilu opowieści składa się jedna "Opowieść o miłości i mroku", nie zliczę.
A czytałam wspomnienia Oza powoli, oj tak. Nie wiem, czy da się czytać "Opowieść o miłości i mroku" szybko, łapczywie, może się dać. Ale mnie wyszło czytanie powolne, kartka po kartce, opowieść za opowieścią. O babci, która dziadka za ucho ciągnęła i na okrągło czyściła wszystko, co tylko. O wspomnieniach z Równego, które stawało się miejscem tragicznych historii na długo przed rokiem 1941. O Ben Gurionie, który biegał po gabinecie. O arabskim chłopcu, któremu zepsuł stopę. O ojcu z obsesją etymologii i matce z niespełnionymi ambicjami. O wszystkim, co doprowadziło do powstania świata, w którym pierwsze kilkanaście lat życia spędził Oz, o wszystkim, co doprowadziło do powstania Oza.
Amos Oz jest jednym z tych pisarzy, których mądrość jest dla mnie faktem bezdyskusyjnym. Mądrość - słowo mało konkretne. Mądrość spokojna, śmiesznie mogłabym określić, stonowana. Wynikająca z doświadczenia, z przeżytych lat i obejrzanego świata, punkt widzenia naprawdę wart poznania.
Lubię go też. Za dojrzałość. Nienachalny styl. Delikatność. Lubię obiektywizm Oza, który niczego nie potępia na siłę, raczej mimochodem. Lubię to, że nie idzie w zaparte.
I chciałabym, żeby nie był tak bardzo smutny.
Ale może on nie jest, może to tylko jego "Opowieść o miłości i mroku".






