Tylko problem mam z wybraniem siedmiu kolejnych blogów. Zrobię to, niewątpliwie, ale jeszcze nie teraz, muszę się zastanowić.

Po raz drugi, bo w końcu zebrałam się w sobie i dołączyłam do wyzwania "Nagrody literackie" - teraz tylko muszę się zebrać po raz kolejny i napisać recenzję. Dobrze, co się odwlecze, to... Nie, zapomnę, powinnam napisać niedługo. Będę dzielna i dam radę. Moja lista tutaj (a może raczej lista pobożnych życzeń).

Na mnie zrobił wrażenie. Poza tym pozytywnie zaskoczyłam się Judem Law, którego wyrazu twarzy normalnie znieść nie mogę. Może wąsy pomogły? I na wzmiankę zasługuje muzyka, główny temat tego filmu siedział mi w głowie jeszcze kilka dni po obejrzeniu. Dopiero "Sherlock Holmes" uświadomił mi, że Londyn to miasto portowe - brawa dla mnie. Lepiej późno, niż później.
I jeszcze, ale tutaj już się nie uśmiecham, zbliżają się Oscary – wyjątkowo nudne w tym roku, w związku z nominacjami nie ogarniają mnie najmniejsze nawet emocje. Zawsze chociaż co przystojniejszym kibicowałam, ale rok 2010 jakoś nie sprzyja. Staram się więc obejrzeć filmy, zobaczyć wyróżnione role. I wysnuwam ogólnie nieciekawy (mało odkrywczy) wniosek, że Akademia jest nudna, a więc ich nominacje również.
1 komentarze:
Odmieniać, nie odmieniać... jak kto woli ;) Nie ma dylematów ;) Najważniejsze, że uśmiechy są :))
Prześlij komentarz