
Czy muszę zaznaczać, że koszulka z napisem "love Yossarian" byłaby jak najbardziej wskazana?
"Pamiętajcie! Jesteście żołnierzami armii Stanów Zjednoczonych! Żołnierze żadnej innej armii nie mogą tego o sobie powiedzieć!" (cyt. z książki)
Bezsens procedur w armii, może "Paragraf 22" powinien być lekturą obowiązkową dla młodych wojskowych? I ogromny baner "w co się pakujesz, głupcze?" nad wejściem do stołówki.
Weźmy chociażby doktora Daneeka, który zginął w rejestrze, ale nie w rzeczywistości. I Milo, który handlował spadochronami, albo Dunbar, którego zniknęli. I moi trzej ulubieńcy (poza Yossarianem oczywiście), Orr ćwiczący zestrzeliwanie się w samolotach, Wielki Wódz White Halfoat oraz Major Major, którego można było odwiedzać tylko wtedy, kiedy go nie było.
Generalnie ta książka to majstersztyk, złożenie miliona historyjek o wojnie i armii, przy których równie dobrze można się śmiać, co płakać.
I nie wyobrażam sobie, jak można się "Paragrafem 22" znudzić, ja go czytałam kilka razy i zapewne przeczytam jeszcze kilka.

Mam wrażenie, że bez znajomości książki, wersja filmowa musi być nudna i odrobinę niezrozumiała. Na pewno uproszczona, pominięto wiele wątków i nie wiem czy ze względu na to, że film ma już swoje lata (produkcja z lat 70tych), czy właśnie przez lekkie osłabienie nastroju związane z tymi skrótami reżysera - film nie ma tak silnego wydźwięku jak książka. Nie ta atmosfera, delikatniejszy jest, wszystkie absurdy są nie tyle wygładzone, co jakieś takie... Mniejsze. Film wywołuje ironiczny grymas i krzywy uśmiech, może jedno westchnienie? Budzi nie te emocje, co książka.

I ma rozmach pewien, a to jest istotne przy filmach wojennych. Co prawda nie wiem, jak to się przekłada na lata 70te i ówczesną technikę, ale nie miałam wrażenia, że oglądam relikt przeszłości. Znaczy trochę miałam, ale ze względu na wiek aktorów. :)
Zdecydowanie polecam zacząć od książki, a film zostawić sobie w zapasie i obejrzeć chociażby dla Arkina (niesamowicie wdzięczny facet).
2 komentarze:
Dzień dobry!
Tak, tak, koniecznie książka najpierw! Ja czytałam ją już wielokrotnie - i za każdym razem obiecuje sobie, że następny raz to będzie z notesem i ołówkiem w ręku, żeby nie dostać kolejnego zawrotu głowy kolejnością wydarzeń. I prawda, że film bez znajomości książki może być niezrozumiały, za to personalizacja i wizualizacja postaci przy następnym czytaniu daje znakomite efekty!
Dobry wieczór :)
Faktycznie, ilość postaci, te wszystkie wydarzenia, plączą się niemiłosiernie. Z postaciami pomniejszymi miałam problem, nadal mi się myliły w trakcie czytania.
Natomiast wizualizacja Yossariana jako Alana Arkina na pewno daje dużo przyjemności :)
Prześlij komentarz